recenzje

Obraz przedstawia postać stojącą na tle abstrakcyjnego krajobrazu. Kolory są intensywne, dominują zielenie, żółcie i brązy. Postać ma wyciągnięte ramiona i trzyma żółtą tkaninę, jakby chciała objąć cały świat. Linie są płynne, kształty wyraziste, ale nie do końca realistyczne. Tworzy to klimat tajemniczości i niepewności. Kompozycja jest dynamiczna, prowadzi wzrok w głąb obrazu. Atmosfera emanuje spokojem, jednocześnie obiecując coś nowego. Artystyczny styl jest zbliżony do ekspresjonizmu, z użyciem grubo nakładanej farby. Techniki nietrudno jest odgadnąć, choć widać tu zabawę perspektywą i kształtem. To ma coś w sobie z „freedom”, które można poczuć na skórze. Obraz może budzić różne emocje. Jeden patrzy i myśli: „Co ona planuje?”. Inny odnajduje w nim spokój, jak gdyby postać była przewodnikiem duchowym. Może jest nawet trochę surrealistyczny. Wzbudza refleksję nad tym, co nieznane. Obraz zachęca, by dziecko powiedziało: „Ona jest superbohaterką!”. Bo czemu nie. Może i Ty poczujesz to samo.
Obraz emanuje ciepłymi tonami pomarańczy i żółci, które wypełniają wnętrze przytulnego atelier. Kobieta, z włosami niczym chmura, siedzi na krześle, owinięta w luźne, jasne ubrania. Obraz przedstawia jej zamyślenie, może troski, a może głębokie zanurzenie w kreatywny proces. Kolory są soczyste, jakby farba dopiero co wyschła. Palcie pędzli wchodzą na płótno, tworząc skomplikowane kształty i linie – każda z nich opowiada swoją własną historię. Styl obrazu jest na swój sposób impresjonistyczny, ale z nutą surrealizmu. Atmosfera? Magiczna, pełna spokoju, ale jednocześnie dynamiki twórczej. Obraz emanuje ciszą, która jest jednak pełna myśli i emocji. Na pierwszy rzut oka prosty, lecz potem? Zaczynasz dostrzegać niuanse, grę świateł i cieni. Czujesz, że artysta eksperymentował, dając upust swojej wyobraźni. Trzyma cię w napięciu, zachęca do głębszego spojrzenia. Proszę pana, ta pani maluje, i maluje, i maluje! Może marzy albo tworzy coś dla siebie. To „journey” w nieznane, gdzie każdy zaułek jest inspiracją. Również czujesz spokój, tak jakbyś mógł usiąść obok niej i patrzeć, jak powstaje dzieło. Obraz zostawia cię z poczuciem ciekawości i tęsknoty za takim rodzajem skupienia.
Obraz przedstawia postać stojącą tyłem, otuloną w intensywne barwy pomarańczy i czerwieni, które kontrastują z chłodnym błękitem spodni. Krajobraz w tle przypomina senne, falujące pagórki, pokryte odcieniami fioletu i szarości, podświetlone delikatnym blaskiem księżyca, który z góry rozświetla scenę. Niebo jest dramatycznie ciemne, prawie jakimś tworem z magicznej story. Całość tworzy mistyczną atmosferę, pełną niepokoju i tajemniczości. Styl artysty jest śmiały i ekspresyjny, z wyraźnymi konturami i mocnym użyciem koloru, co nadaje dziełu dynamiki i energii. Technika przypomina nieco kubizm, choć z łagodniejszymi krawędziami i mniej geometrycznym podejściem. Dla mnie ten obraz to niesamowita fuzja spokoju i niepokoju, prawda. Postać wydaje się być w pewnym konflikcie, może wewnętrznym. Gdy patrzę na to dzieło, czuję się jakbym był na granicy światów, gdzie marzenia ścierają się z rzeczywistością. Myślę, że 7-letnie dziecko powiedziałoby: „To jak bajka z magiczną nocą i przygodą.” A ten moonlight dodaje mu tajemniczości. obraz ten przyciąga mnie i intryguje, choć chwilami czuję lekki dreszcz. Ile to emocji w jednym obrazie!
Obraz tętni intensywnymi odcieniami czerwieni i różu, które dominują całą kompozycję. Na pierwszy plan wysuwa się długa biała ścieżka, prowadząca do centralnego punktu, gdzie znajduje się postać w białych szatach. W tle widać ciemniejsze góry, a nad nimi jaśnieje żółtych promień światła, niczym małe słońce. Kompozycja obrazu jest prosta, ale przez to niezwykle sugestywna. Atmosfera jest tajemnicza, niemal mistyczna, a cały obraz emanuje uczuciem spokoju i zadumy. Artysta zastosował technikę kontrastu między jasnymi a ciemnymi kolorami, by podkreślić emocje w dziele. Można tu dostrzec wpływy stylu ekspresjonistycznego, w którym forma podporządkowana jest wyrażaniu przeżyć wewnętrznych. Obraz wywołuje w odbiorcy poczucie wędrówki, podróży ku nieznanemu. To tak, jakby zapraszał widza do refleksji nad własną drogą życiową, nad sensem i celem wędrówki. „Wow, jak daleko można zajść!” – mogłoby wykrzyczeć dziecko, widząc tę pełną emocji kompozycję. Całość jest urzekająco introspective i skłania do zadumy nad życiem.
Na tym obrazie widzimy magiczne połączenie błękitów i fioletów, które przywołują na myśl niebo w trakcie zmierzchu. Strzeliste, niebieskie szczyty gór kontrastują z purpurą tła, tworząc niemal mistyczną atmosferę. Miejsca, gdzie góry spotykają niebo, są jak granice dwóch światów. Small light in the sky dodaje tajemniczości całej kompozycji. Styl malarski jest wyrazisty i pełen dynamiki. Artysta użył pociągnięć pędzla, które nadają teksturę i ruch obrazu. Emocje, jakie wywołuje dzieło, można opisać jako mieszankę spokoju i niepokoju, jakby pochodziły z marzenia lub wspomnienia. Można poczuć, jak obraz z jednej strony koi zmysły, a z drugiej budzi w nas uczucie tajemnicy. Odbiorca może zinterpretować to jako moment przemiany, gdy to, co znane, ustępuje miejsca nieznanemu. Nastroje mogą się różnic w zależności od obserwatora, ale jedno jest pewne – trudno pozostać obojętnym wobec takiego dzieła. Wiesz co? Chciałbym mieć takie na ścianie!
Na obrazie dominuje głęboko nasycona paleta kolorów, z przewagą intensywnych odcieni niebieskiego i zielonego. Trzy masywne formacje skalne sięgają ku niebu, nadając kompozycji kształt dramatycznego krajobrazu. Góry te nie są tylko tłem, lecz centralnym elementem, których ostry zarys podkreślony jest światłem przypominającym zorze polarne. Atmosfera emanuje tajemniczością i poczuciem nieznanego, jakbyśmy stali na progu odkrycia czegoś niezwykłego. Technika, którą artysta zastosował, to zapewne użycie impresjonistycznych pociągnięć pędzlem, gdzie kolory łączą się ze sobą w płynny sposób. Obraz sugeruje moment zawieszenia, chwili przed niespodziewanym wydarzeniem. Dla mnie, patrząc na to dzieło, czuję lekką niepewność, ale i fascynację. Jak dziecko mogło by powiedzieć: „niebo wygląda, jakby miało opowiedzieć tajemniczą historię”. Interesujący element, który można określić jednym słowem po angielsku: „awe”. Ale przecież te formy i kolory mogą budzić w odbiorcy zupełnie inne emocje. Może to poczucie małej istoty w obliczu majestatu natury?
Obraz przyciąga wzrok mieszanką intensywnych kolorów i dynamiczną kompozycją. Dominuje tu róż tonów różu i czerwieni. Te gorące barwy kontrastują z zimnym, niebieskawym elementem na pierwszym planie. Gdzieś daleko w tle widać góry o postrzępionych kształtach, które odcinają się na tle zachmurzonego nieba z jasnym księżycem. Obraz przypomina mi krajobraz z bajki, gdzie natura ożywa magicznym blaskiem. Perspektywa jest płaska, a linie pola biegną w różnych kierunkach, tworząc niemal geometryczny wzór. Artysta używając technik przypominających witraż, dodaje kompozycji tajemniczego uroku. A ja bym tam chciał biegać po tych polach! W dziele czuć dynamikę i spokój jednocześnie. Można by rzec – painting pełen emocji. Stylistycznie obraz wydaje się nieco surrealistyczny, co pobudza wyobraźnię. Trudno oprzeć się wrażeniu, że w tej scenerii można się zatracić, zniknąć na chwilę od codzienności.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

„Krzysztof Kabat jest osobowością niezwykłą. Teolog, nauczyciel, artysta malarz, kompozytor,
doskonały interpretator poezji śpiewanej, a nade wszystko miłośnik gór.(…)Przyznać trzeba, że nie często spotyka się osoby świeckie obdarzone umiejętnością integralnego łączenia tego, co Boże ze sferą ludzkich pasji i zainteresowań. (…) To interesująca wystawa. Obrazy wykonane są po mistrzowsku, z wielką dbałością o formę i treść. W treści kryje się głęboka duchowość naszej wiary i samego autora.”
( Henryk Grymuza „Krzysztofa Kabata dotknięcie Ducha”)

„(…) Wystawa Krzysztofa, też jest tego przykładem, a prezentowane ikony poprzez swoją
ascetyczność, umiarkowany koloryzm i ład emanują na nas, wprowadzając porządek w naszym duchowym myśleniu. Ale nie tylko postacie świętych na nas oddziaływują. Jest smutny cykl
„Martyrium” poruszających lata wojny i wprowadzający nas w zadumę i pytanie dlaczego? Pozostaje cisza. 
Zwiedzając wystawę przenosimy się również w inny 
temat: „Pneumaton ….”- góry, po których jakże często autor wędruje doznając wielu przeżyć, utrwalając je również w duchu ikony. Prezentowane
obrazy to przykład dobrego warsztatu i dialogu ze zwiedzającymi, który wprowadza nas w zadumę, zachwyt i uczy pokory wobec sztuki”.
(Edward Haladyn: „Otwarcie ikony”)

„(…) Ponieważ inną pasją K. Kabata są góry, przeto tatrzańskie szczyty wyrastają z wyobraźni artysty, będąc uzupełnieniem, a często podmiotem ikony. (…) Mnie najsilniej pobudziły do przemyśleń
i refleksji obrazy z cyklu „Martyrium”. Na nich to artysta uwypuklił najtragiczniejsze dzieje narodu. 
Gros obrazów przypomina II wojnę światową i ogrom ludzkich cierpień rozgrywających się w obozach koncentracyjnych. Bardzo wymowny w ty
m cyklu jest „Oświęcimski Chrystus” rozpięty na krzyżu w obozowym pasiaku.”
(K. Juszczak: „Otwarcie ikony”)

„(…) Uwagę przykuwają ikony. Nie są to wierne kopie, lecz indywidualne „pisanie ikon” przez 
Krzysztofa Kabata. Podczas wernisażu artysta mówił, że malarz ikon to nowy ewangelista
przekazujący prawdę o Bogu, a jego obrazy, to Ewangelia pisana pędzlem i farbami. Metafizyczny
język ikon Kabat przenosi na swe ob
razy o tematyce niesakralnej, ale i w nich widać Stwórcę”.
(EB: „Ewangelia pędzlem pisana”)

(…) Sacrum- góry- człowiek- tym trójkątem można opisać znakomitą część malarskiego dorobku 
teologa i Prezesa Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego. Magia Tatr przywiodła go w ich pobliże,
ale na płótnach notujących doznania cudowności świata i jego otwarcia na Boski wymiar
– rozgościły się też pejzaże cerkiewne. Wychodząc z krajobrazowego konkretu
– Krzy
sztof Kabat pisze na płótnie swoją kosmologię, zapełniając niebo i ziemię czytelnym,
i znakami Bożej obecności. (…)
Człek i artysta tak wszechstronny, że całkiem niezwykły, ze swoją ascetyczną sylwetką, 
kędzierzawą brodą, prędko też odkrył jeszcze jedno swoje powołanie- pedagogiczne. 
Jako nauczyciel plastyki w nowotarskiej „jedenastce”, przez niebanalne metody rozbudza 
w młodzieży potrzebę plastycznej ekspresji, a nauczycielski trud owocuje coraz większą liczbą
coraz bardziej prestiżowych nagród dla jego wychowanków.”
(Anna Szopińska: „Krewny Rublova”)